Wrzesień, niedługo jesień... Ciągnie do koszyków z włóczkami, drutów, do szydełka i igły... Trzeba czymś wypełnić długie wieczory... Najlepiej w tym czasie wyczarować coś dla siebie, dla rodziny, dla najbliższych...
środa, 07 listopada 2007
Stare i nowe produkcje jesienne.

Ta pelerynka miala byc moim dzielem wspolnego jesiennego blogowania rok temu. Ale co sie odwlecze, po dlugicha  ciezkich... wreszcie ejst. Bez suplow, bez ozdobnikow ale wydaje mi sie, ze jest i tak fajna. najwazneijsze ze ciepla. Zrobilam tez moje pierwsze "dorosle" skarpety dla siebie i okazalo sie, ze jak juz spruje sie pierwsza zrobiona w 3/4 i nie walnie robotka w kat to calkiem latwe sa skarpetki. Mam drugi motek takiej samej wloczki bow  sej genialnosci myslalam, ze wloczke na skarpektki kupuje sie w formie 1 motek jedna skarpetka! Takom madra!!! Moze zrobie mojej malej takie podkolanowki i bedziemy "blizniaczki"-ona uwielbia sie ubierac tak jak ja, ale rzadko nam to wychodzi .

I ostatnie dzielo, chociaz malo widac a nie mam lepszego zdjecia, to opaska na wlosy i mitenki malej. Oczywiscie sweterek tez malej robilam, kiedys byl sukienka, ktorej nie chciala nosci bo wloczka ja gryzla a teraz jako tunika noszona na podkoszulke jest w sam raz (szaliczek po babci w spadku ale pasuje idealnie).

17:32, olimpijskie , Gosia z USA
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 17 września 2007
Opaska dla mojej malej

Oto moja pierwsza chyba jesienna robotka. Juz ja skonczylam tylko nie zrobilam zdjecia gotowej ale wyglda prawie tak samo. Miala byc zcapka na jesien ale przymiarzylam ja na glowke malej, zeby sprawdzic, czy juz zaczac spuszczac oczka a ona stwierdzila ze chce taka opaske, zeby wystawaly z niej kucyczki! Do tego aktualnie robie rekawiczkiz  jednym palcem z tej samej, farowanej w domu pzrez nas, welny. Opaska by wyszla bardzej kolorowa bez tych skosnych "fal" gdybym nie robila jej na okraglo ale nie chcialam zeby czapka miala szew z tylu a jak sie zorientowalam, ze tak a nie inaczej wychodzi to juz mi bylo szkoda pruc.

18:05, olimpijskie , Gosia z USA
Link Komentarze (1) »
wtorek, 28 listopada 2006
Nowe wloczki, robotki i zdrada

Dostalam zamowiona niedawno przesylke z kanadyjskiego sklepu z "okazjami"-Debbie Bliss o polowe tansza niz zazwyczaj. Niestety nie udalo mi sie kupic wszystkich kolorow, ktore chcialam bo tak szybko znikly. Ale mam takie na pulower dla siebie w odcieniach zieleni i sweterek dla malej lub sukieneczke w rozach.

Zdecydowalam, ze szalik z pieknej wloczki w odcieniach brazu  jest za dlugi i zrobilam z niego dwa krociutkie ale nie jest powiedziane, ze go nie spruje i nie przerobie na cos zupelnie innego. A ze nie mam go do czego nosic poza bawelniana kurteczka i sztruksowym zakietem, do ktorych jest za cieply, to juz subtelny szczegolik.
Moja coreczka siedziala caly tydzien w domu i nawet zlapala sie za druty. Moja radosc trwala jednak krotko, bo nic sobie nie dala pokazac, sama nie umiala robic oczywiscie i skonczylo sie rzuceniem robotki i awantura (wybaczyc jej musze bo bidula byla na sterydah i wszystkie emocje sie w niej mieszaly). Mam tylko nadzieje, ze sie trwale nie zniecheci.
Zaczelam dla niej sweterek z karczkiem, juz mam przod, tylk i kawalek jednego rekawa i nie wiem czy mi wloczki starczy. Ale moge dokupic.
Zdradzilam tez druty z maszyna, bo jednak szyje ta suknie na bal maskowy. Owszem da sie robic kawalki jerseyu aksamitnego  na drutach, nawet fajna struktura wychodzi ale w sumie calosc jest bardzo gruba. jakbym byla chudzielcem to bym zrobila sobie z tego gorsecik a ze jestem wprost przeciwnie, to z dwoch sukienek kupionych za grosze w thrifty juz prawie uszylam jedna kreacje. Teraz tylko przyszyc gore do dolu, doszyc dekoracyjne elementy i do soboty powinnam sie na bal wyrobic.
Gosia z USA
środa, 22 listopada 2006
Czapeczka patchworkowa

W piatek wybralismy sie na mecz hokeja i robilam czapeczke. Bardzo fajnie sie robi te trojkaty. Troche mi wyszla inna niz na forum rosyjskim ale wszystko przede mna. Malej sie o dziwo podoba i dobrze, bedzie miala do niebieskiej kurtki na zime, bo czapeczka jest z welny ale bardzo miekkiej. Na razie lata w niej po domu bo miala atak astmy i siedzi bidula w domu. Wczoraj napedzila stracha dziadkowi bo usilowala wyplc pluca. A ja musze siedziec w pracy, bo nie mam juz chorobowego i martwie sie, co w  domu...



Gosia z USA

17:05, olimpijskie , Gosia z USA
Link Komentarze (1) »
wtorek, 14 listopada 2006
Moje zmagania

Oto jak wyglada moja pelerynka. Obraz nedzy i rozpaczy.

 

 

A to farfocle, ktore mialy byc ladnymi wezlami a nie chca. Sa chyba za dlugie albo z awitkie. Ale nie bede nic zmieniac, odpruwac tych pieciu bo mnie cos trafi. Na nieszczescie szal dla mamy numer 2 okazal sie dosc emczoacy, idzie wolno i przy okazji zauwazylam, ze za krotko jade tym metrem do pracy (30 minut) bo po kilku rzadkach juz musze sie przesiadac. A niby mieszkam na totanych przedmiesciach. Robie go dosc prostym wzorem 5 oczek spuszczanych i 5 francuskich parwych na zmiane i wychodza takie azurowe pasy. Bo nic lepszego nie przyszlo mi do glowy.

Gosia z USA

17:02, olimpijskie , Gosia z USA
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 13 listopada 2006
Komplecik zimowy

Oto czapeczka i szaliczek z fajntazyjnej wloczki Rag doll (czyli szmaciana lalka), ktora ma w sobie troche elny. mala na razie kreci nosem na czapezke ale ona generalnie nie lubi nic miec na glowie (po mamusi to ma).

Walcze z pelerynka i przeklinam dzien, w ktorym zdecydowalam sie ja robic. te suply chyba nie nadaja sie na taka cienka welne, jaka ja robie ale juz zrobilam wszystkie "kawalki, teraz tylko posplatac i polaczyc calosc. Wczoraj zrobilam chyba 4, na raze efekt koncowy mi sie nie podoba, zdjeia nie zrobilam bo zapomnialam, ale skoncze to i bede nosic bo inaczej szlag mnei trafi za zamrnowane miesiace roboty i dziubdziania tych farfocli. Zapewne cos zle robie bo nie powinno to byc takie dziubdzianie ale juz teraz mi nic nie pomoze-pruc nie bede a przeciez nie wyrzuce.

Gosia z  USA

15:59, olimpijskie , Gosia z USA
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 listopada 2006
Szaliczek dla mamy

Skonczylam pierwszy szalik dla mamy. Juz raz, rok temu jej zrobilam boa http://organicknitter.blogspot.com/2006/01/tajemnicamystery.html ale z za grubej wloczki i bylo za ciezkie i w ogole, za duzo go bylo pod szyja mamy. Ponoc zrobila furore wsrod koleznaek na jakims przyjeciu imieninowymw  Poslce, jak przy wyjsciu usilowala sobie toto ladnie omotac i wszyskim babom oczy powylazily z zachwytu, ale do noszenia an codzien sie nei nadawalo. A ze wloczka mamie sie szalenie podobala, zazyczyla sobie przerobki.

Na razie zrobilam szaliczek z listkow ale tylko taka dlugosc sie nadaje do noszenia a ze wloczki zostalo mi jeszcze to zrobie jej jeszcze jeden jakims innym wzorem. Pytanie tylko, jakim? Bo na fale nie mam sily za bardzo...

Gosia z USA

środa, 01 listopada 2006
Moje nowe nabytki




Przyszly walsnie poczta: czerny mohairek w pierwszym kontakcie dosc mily i kolorowe bawlny na moja wersje topu z golfem z Anhropologie:


 


Bo ma juz ta wloczke  w kolorach brazowym i takim zielono-morskim.

Na razie szukam ladnego wzoru an wrapek z mohairu

Gosia z USA

 

21:22, olimpijskie , Gosia z USA
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 października 2006
Stary sweter w jesiennej oprawiei przygotowania do Halloween

 




Mam nadzieje, ze mi wybaczycie, ze zamieszcze zdjecia sweterka, ktorego nie zrobilam teraz ale... z 10 lat temu. Ale jest on niesamowicie jesienny i wlasnie zrobilam sobie w nim kilka zdjec w pieknych plenerach  U.S. National Arboretum w Waszyngtonie. Sweterek zrobiony jest z welny tzw. dywanikowej, byly to resztki w takich pasmach najdluzszych moze 40cm, ktore pracowicie wiazalam. Nie mialam sily wplatac nitek i efekt wyszedl calkiem ciekawy-wole ten sweter na lewej niz na prawej stronie!!!! Ma tylko jeden mankament-przerazliwie gryzie wiec musze pod niego nosic jakas bluze koszulowa i jest niesamowicie cieply. Mialam kiedys do niego kapelusz wyszydelkowany pzrez kolezanke ale... zaginal gdzies przy moich licznych przeprowadzkach. A szkoda bo byl cudny ale gryzl mnie w czolo prawie do krwi!!!

A tak wyglada "prawa strona".

 

Jako,ze  chwalimy sie tutaj roznymi wyczynami pokaze tez moje wypieki, ktore przygotowalam na coroczna impreze wycinania dyn na Halloween. 124 ciasteczka, ktore ozdabialam do 1 w nocy w piatek i ciasto z jams czyli slodkimi ziemniakami (batatami??).Niestety gosice nie dopisali, bo jakies wirusy kraza i teraz sama zostalam z 10 dyniami!!!! 5 juz jest wycietych ale dzisiaj wieczorem po pracy szybko musze wyciac nastepne 5 bo Halloween juz jutro.



Gosia z USA

17:34, olimpijskie , Gosia z USA
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 października 2006
Skonczylam szaliczek



I akurat zrobilo sie cieplej a zaczal padac deszcz. Przepraszam za jakosc zdjecia ale sama je sobie robilam w ...biurowym klopie za przeproszeniem (bardzo eleganckim, zeby nie bylo!). Ale szaliczek jest oblednie mieciutki i milutki. Tylko, poza ta kurtka nie mam go do czego nosic. Bylby idealny do plaszczyka w kolanko z wielbladziej welny... Tia...

Gosia z USA

21:39, olimpijskie , Gosia z USA
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2