Wrzesień, niedługo jesień... Ciągnie do koszyków z włóczkami, drutów, do szydełka i igły... Trzeba czymś wypełnić długie wieczory... Najlepiej w tym czasie wyczarować coś dla siebie, dla rodziny, dla najbliższych...
piątek, 09 listopada 2007
Na zimę dla moich maluchów
Dzieciaki chodza już w tym od tygodnia.
Mam zamiar wydziergać również mężowi i starszym synowm o ile znajdę na to czas, bo tego ostatnio u mnie najmniej.
szalik - golf Julka
szalik golf Judysi
18:58, olimpijskie , Makneta
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 listopada 2006
Komplecik dla mojej córeczki i mitenki
Ponieważ moim głównym jesiennym "projektem" jest oczekiwanie na moją małą kruszynkę umilam sobie czas robótkami i
właśnie skończyłam komplecik dla mojej małej.
Jak zwykle najwięcej czasu zajęło mi zszywanie.
I przy okazji - nigdy więcej pasków.
Szwy wyszły mi bardzo grube, bo gdzieś musiałam ukryć zmieniające się nitki.
W między czasie popełniłam clapotisowe mitenki:
Makneta
18:24, olimpijskie , Makneta
Link Komentarze (2) »
niedziela, 12 listopada 2006
Obiecane tłumaczenie czapeczki.
Niedawno chwaliłam się clapotisową czapeczką i obiecałam tłumaczenie.
Oto ono na moim blogu:
Makneta
15:19, olimpijskie , Makneta
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 listopada 2006
Szaliczkowa mania
O to efekt wczorajszego leżenia przed telewizorem (leżenie zaordynowane przez lekarza):
Tym razem szaliczek boa zrobiony na drutach. Jest on efektem przeglądu zapasów włóczkowych, zrobiony z dwóch małych kłębuszków (50g), które kiedyś kupiłam nie wiedzieć po co.
Wzorowałam się na szaliczku z tego bloga:
http://curlywhirlies.blogspot.com/ 
Makneta
07:43, olimpijskie , Makneta
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 listopada 2006
Zrobiłam czapkę.
Dzięki Kochanemu Splocikowi mam nową czapkę. Zrobiłam wyszperaną przez nią czapeczkę clapotisową.
http://www.almostrandom.com/needlesnhooks/pattern/clapotis-cap/
Wyszła trochę luźna i nie jest zbyt ciepła - byłam już dzisiaj w niej w sklepie.
Wg podanych parametrów powinna być robiona na 7, ale ja robiłam  na 4 i dosyć luźno, pod koniec musiałam używać 5 drutów.
Oto ona:
Bardzo chciałam pochwalić się czapką, ale nie mam czasu na nic więcej. Tłumaczenie wzoru pojawi się wkrótce na moim blogu.
Makneta
14:13, olimpijskie , Makneta
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 października 2006
Też coś dłubię, ale efekty..........
Przybrałam się i zrobiłam kilka zdjęć moim niedokończonym i raczej nieudanym robótkom. Niestety nie jestem z nich zbytnio zadowolona.
Na pierwszy ognień sweterek dla malutkiej. Pierwszy raz robiłam raglan od góry i zostało mi zszyć rękawy. Nitka jest z odzysku więc nie wygląda zbyt efektownie. Poza tym wyszedł dość duży, ale w końcu moje wszystkie dzieciaczki ważyły ponad 4 kilo, to i pewnie tym razem nie będzie to maleńka kruszynka. A i zapina się z tyłu na zatrzaski (jeszcze do przyszycia). Może dorobie jakieś skarpetki, bo zostało trochę włóczki.

A teraz szaliczek boa, dla koleżanki. Robiłam z czarnej Sasanki. Niestety zagalopowałam się, zrobiłam za długi i dlatego zabrakło mi włóczki, po którą muszę iść do sklepu, co ostatnio nie jest takie proste.

I jeszcze największa klapa - moje ponczo. Wyszło okropne i powędruje do szafy. Nitka jest zbyt ciężka i lejąca się, a ja robiłam na zbyt grubych drutach. Wyciąga się więc do dołu i strasznie duży dekolt mi się robi. Do bani. Jak będę miała wenę to z tej włóczki wyprodukuję pokrowce na jaśki, bo żadne ubranie mi z niej nie wychodzi.

Robię też pelerynkę z wrześniowej Sandry - robię z doskoku i oczywiście muszę dokupić druty nr 5 na długiej żyłce i druty pończosznicze, aby móc ładnie wykończyć. Nie spieszę się z nią zbytnio.
Makneta
23:16, olimpijskie , Makneta
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 września 2006
Moje ponczo
Ponieważ bardzo mi się spieszy, aby ukończyć to ponczo, wzór jest najprostszy z najprostszych. Zero wzorków, narzutów, ażurków, wrabiania kolorków. Spieszę się, bo w razie gorszej pogody i chłodu nie mam w co schować swojego brzuszka.
Makneta/Magduniar3
20:06, olimpijskie , Makneta
Link Komentarze (1) »
środa, 13 września 2006
I ja też, ja też
W końcu  udało mi się tutaj dostać.
Już zaczęłam robić jesienne ponczo, bo jakoś dopiero we wrześniu zauważyłam, że na jesień nie będę miała w co wcisnąć swojego rosnącego brzucha. A ponieważ zależy mi na czasie, to robię bardzo proste. Jeszcze ponoć przez kilka dni będzie ciepło, więc może zdąże na czas.
Jeszcze tylko fotki muszę strzelić i pomożecie mi wykończyć pod szyją.
Magduniar3/Makneta
16:49, olimpijskie , Makneta
Link Dodaj komentarz »